piątek, 21 czerwca 2013

Rozdział 8

                                                                  
                                                                         ~~Plo Koon~~

Plo biegł korytarzami Świątyni Jedi,dostał od Mistrza Yody wiadomość by szybko się zjawił w Pokoju Narad Wojennych.Gdy był już niedaleko skrętu odcinka korytarza w którym są drzwi do Pokoju Narad zwolnił do marszu by ocsapnąć.Weszedł do pomieszczenia opanowany z kontaktem z mocą.

-Witaj Mistrzu Plo-powitał go Yoda.Obok niego stały dwie adeptki:pięcioletnia Togrutanka Ashla i ośmioletnia Tholthianka Katooni.Tydzień po zgromadzeniu na Ilum i bitwie o Florum Ahsoka poznała Katooni ze swoją o jedenaście lat młodszą rodaczką,od tej chwili dziewczynki były nierozłączne.
-Dzień dobry Mistrzy Plo Koon-powiedziały chórem uśmiechając się od ucha do ucha.
-Witajcie-odpowiedział im Plo-Stało się coś ważnego,że mnie wezwaleś Mistrzu Yoda?-spytał.
-Skywalker i Obi-Wan są-odpowiedział Yoda.
-Mam im pomóc?
-Tak ze sobą Padawankę Tano i te dwie Adeptki weźmiesz-polecil Yoda.
-Oczywiście.-ospowiedział Plo.

                                                                     ~~Ahsoka~~

-Prosze-powiedziała Ahsoka medytując gdy usłyszała pukanie do drzwi.
-Hej-powiedział Lux wchodząc.
-Lux!-krzyknęła uradowana Ahsoka i przytuliła przyjaciela.Lux z wielką chęcią odwzajemnił uścisk.-Skąd wiedziałeś gdzie mam pokój?-spytała Ahsoka odrywając się od Luxa.

-Wczoraj się spytałem Yody-wyjaśnił Bonteri.-Chciałem z tobą porozmawiać.Dawno Cię nie widziałem.
-Wiedziałeś o tym,że odeszłam?
-Od niedawna.Dwiedziałęm się na debacie z powodu opętania Barriss Offee i na zgode wzięcia ją do Świątyni oraz uleczyć i pozwolenia jej żeby dalej służyła Republice.
-Zraz zaraz...-powiedziała zmieszana Ahsoka-Mógł byś powtórzyć nazwisko?
-Barriss Offee-na to nazwisko Tano rzuciła szklanką-z której rano piła wiatminy-o ścianę.Usiadła pomiędzy
łóżkiem a stolikiem gdzie było metr odstępu.Podkurczyła kolana przytrzymójąc rękoma i schowała twarz płacząc.

-Ahsoko?-sptał Lux.podzesł do niej u siadł na łóżku obok poduszki i przytulił Ahsokę.-Przykro mi.
-To nie twoja wina Lux-powiedziała Ahsoka podnosząc głowę-Po prostu ja...przez nią się najadłam tyle wstydu.Straciłam wszytsko co było mi cenne.
-Ona została opętana to nie jej wina tylko tego co ją opętał.-powiedział Lux głaszcząc ją po głowie(Możesz się już brechtać Des. =D)-Ja nie stoje po jej stronie  tylko mówie jak jest-szybko dodał nie chcąc by Ahsoka się obraziła.
-Wiem.Ale ja....to jest trudne.Nigdy nie przeżyłeś tego co ja miesiąc temu-cały czas leciały jej łzy z oczu.Komunikatror Luxa zaświergotał.
-Przpraszam musze iść-powiedział Lux i wyszedł.Ahsoka posprzątala szkło i wyrzucilą do kosza.
-Ahsoko-powoedział Plo wchodząc do pokoju-Lecimy na Nespis VII Obi-Wan i Anakin potrzbują pomocy.
-Czy żyją?-spytała zaniepokojona szesnastolatka
-Nic nam nie wiadomo.Chodź,nim szybciej tam będziemy tym szybciej się dowiemy-powiedział i wyszedła a zaraz za nim Ahsoka.

                                                          ~~Luminara i Barriss~~

Derra IV.Tam właśnie Luminara i jej padawanka Barriss Offee toczyły bitwę z Separatystami.Flota Republiki wygrywała a Sapartyści tracili coraz więcej.Po pięciu minutach Krążowniki Republiki typu Venator chuczały okrzykami zwycięstwa które wydawały klony i inni.

-Chodź Barriss trzeba złożyć Radzie raport-powiedział Luminara do padawanki.
-Tak Pani-odpowiedziała posłusznie Offee
Poszły do centrum nadawczego,wystukując odpowiedni kod by połączyć się z Domem.po kilku sekundach przed twarzami Mirialanek pojawił się przejrzysty hologram miastrza Yody.
-Mistrzyni Unduli,padawanko Offee widząc was żywych cieszę się.
-Dziekuje-opowiedziała Luminara-Złamaliśmy właśnie blokadę Separańców.
-Mistrz Tiin już leci do was.A wy nie wrócicie do Świątyni szybko.Skywalker w tarapatach z Obi-Wanem jest.
-Obiecuje,że ich uratujemy.
-Razem z wami ratować ich będzie mistrz Plo Koon ze swoją flotą.Niech moc będzie z wami-holgram Yody zniknął.
-Mistrzyni-zwróciła się do LuminaryBarriss-Myślisz że zdążymy ich uratować?-spytała
-Spokojnie z dążymy tylko najpierw musimy poczekać na Mitrza Tiina-odpowiedziała jej spokojniee Unduli.

                                                         ~          ~~Obi-Wan~~

Anakin wlaczył razem z Kapitanem Rexem i garstką żołnieży kilaka metrów przed Obi-Wanem.Od trzech godzin cały czas walczyli bo droidów przybywało coraz więcej.Zginęło już dwadzieścia pięć klonów.Co dla niego i Anakina było okropnym bólem.Jeden droid znajdujący się obok Anakina włączył bombę,w tym samym czasie jeden z żołnierzy chcąc ratować generała Skywalkera rzucił granat jonowy.Granat się włączył pozbawiając droidy i protezy ręki Anakin zasilania w tym tasym czasie wybuchnęła bomba którą trzymał droid,

-ANAKIN!-krzykął Obi-Wan poprzedająć tą chwile lecz było za późno bo nastąpił wybuch.

                                                                    ~~Anakin~~

Poczuł że jego prawa ręka jest bardzo ciężka.Widział przed oczami ciemność a zaraz po  niej zobaczył twarz:Padme,Matki,Obi-Wana,Ahsoki innych mu najbliżyszych osób.Nawet zobaczył Barriss.

Żyjcie dalej...
_______________________________________
Wątek z Luxsoką dla Des. a z wybuchem na Nespis VIII dla mojej kochanej sadystki Wiki :D

czwartek, 20 czerwca 2013

Rozdział 7


                                                                    ~~Yoda~~

Mistrz Yoda siedział w komnacie Najwyższej Rady Jedi razem z :Macem Windu,Plo Koonem i Ki-Adi-Mundim,czekając na Luxa Bonteri.W końcu drzwi otworzyły się,a w nich pojawiła się oczekiwana osoba.
-Usiądź sobie młody senatorze,stać cały czas nie możesz..-powiedział Yoda.
-Dziękuje.-odpowiedział Lux i usiadł na jednym z foteli.
-A więc?-spytał Mace.
-Król Dentup boi się,że Separatyści będą chcieli zemsty-wyjaśnił Lux.
-Możemy wysłać Batalion klonów by chroniła planetę.Wtedy Separatyści pomyślą,że Jedi tam są i zaatakują z mniejszym zapałem-zaproponował Ki-Adi-Mundi.
-Król też o tym myślał-potwierdził Bonteri.Rozamwiali jeszcze dość długo.

                                                                 ~~Ahsoka~~

Szła powoli rozmyślając o przeszłości i przyszłości.Może Ventress się myli,pomyślała Może mnie nie przyjmą.Miała w głowie najgorsze scenariusze.Stanęła przed Swiątynią Jedi.Popłynęły jej łzy z oczu.Nie mogła uwierzyć że wraca do miejsca gdzie miała nigdy nie wrócić.Co ja sobie myślę,skarciła się w duchu.Będę odchodzić i wracać kiedy sobie zapragnę?Jesteś nienormalna!Weszła po schodach cały czas płacząc.To były łzy szczęścia i pragnienia zobaczyc znów najbliższych.Szła dalej.Gdy była przy progu Swiątyni zawachała się na chwile ,ale zrobiła następny krok.Szła dalej,aż do wieży Najwyższej Rady Jedi bo prowadziła ją tam moc.Otworzyła drzwi do sali.Wszyscy popatrzyli na nia ze zdziwieniem.

-Ahsoko-odezwał się Plo
Togrutanka wyszła na środek komnaty.Lux patrzył na wszystko ze niedowierzaniem.
-Mistrzu Yoda-powiedziała Ahsoka z łzami-Wiem,że popełniłam błąd odchodząc i to co powiedziałam Anakinowi gdy otchodziłam.Za waszym pozwoleniem chciałabym wrócić.Wiem,że zraniłam dużo osób odchodząc.Chciałabym wdzstko naprawić.
-Ahsoko jesteś świadoma tego co zrobiłaś.Wiesz tak jak my,że jesteś wyjątkową Padawanką-poweidział się Ki-Adi-Mundi
-Dlatego wrócić Ci pozwalamy-powiedział Yoda.Ahsoka jeszcze bardziej się popłakała ze szczęścia.Mistrz Plo potrzedł do niej i ją przytulił,Ahsoka traktowała go jak ojca i wiedziała że nigdy ją nie zostawi.
-Zabierz ją z tąd i tak się kończy to spotkanie.-powiedział Mace i wyprowadził Ahsokę.
-Ahsoko moja mała,tęskniłaem zały czas za tobą.-powiedział Plo klęcząc i przytulając Ahsoko niemalże jak swoje dziecko poza którym nie widzi całej Galaktyki..
-Wiem-odparła Ahsoka-Przepraszam za to co zrobiłam.Odeszłam nawet nie dziękując wam wszystkim za opiekę przez te wszystkie lata które tu spędziłam.Zamiast tego powiedziałam tyle słów kture zraniłay wiele osób.
-Ważne,że wróciłaś-Plo wziął ją do jej pokoju jescze rozmawiali o wielu rzeczach.Gdy doszli do drzwi kwatery pożegnali się  i Mistrz odeszedł w swoja strone a Ahsoka weszła do pokoju.Nic się tam nie zmieniło,jedynie kurz trzeba było powycierać i Ahsoka natychmiast to zrobiła.Położyła się na łóżku i rozmyślała przyjaciołach.Polęcę do Padme,pomyślała Jest przecież moją najlepszą przyjaciółką.Pobiegła do hangaru i wzieła jeden ze śmigaczy i poleciała w strone apartamentu przyjaciółki.

                                                             ~~Padme~~

-Senatorze-odezwał się kapitan Typho w chodząc na taras Apartamentu Amidali.

-Tak Kapitanie?-spytała Padme.
-Ma pani gościa-odpowiedział Kapitan odsuwając się by pokazać osobę która z nim przyszła.Z za pleców kapitana wyłoniła się Ahsoka.Padme zaczeły łzy z oczu lecieć bo niewierzyła własnym oczą.
-Ahsoka!-krzykneła Padme i podbiegła ją przytulić.Ahsoka znów się popłakała odwzajemniając uścisk.-Wróciłaś
-Tak i przepraszam.-powiedziała z żalem Ahsoka.
-Nic się nie stało ważne,że jesteś.-poweidziała Padme przytulając przyjaciółkę mocniej.Oderwały się w końcu od siebie.Amidala konkretnym gestem kazała Kapitanowi już iść , wzięła Ahsokę pod rękę i poszy usiąść na kanape.
-C-3PO!-zawołała Padme droida protokolarnego.
-Juz ide...MOJE KOCHANE OBWODY!-zawołał  droid-Pani Ahsoka.Jak dobrze panią widzieć znowu całą i zdrową!-krzyczał cały czas C-3PO.
-Witaj.-powiedziała Ahsoka śmiejąc się.
-Prosze wybaczyc Pani  Padme ale tak...-zaczął tłumaczyć.
-Nic nie szkodzi.-uspokoiła go Padme.-Przynieś nam proszę sok.
-Oczywiście-odpwiedział C-3PO posłusznie a Padme uśmiechnęła się szeroko.

                                                            ~~Obi-Wan~~

-Potrzebujemy pomocy-krzyknął Anakin.

-Wiem-odkrzykną Obi-Wan.
-Osłaniaj mnie ja spróbuje nawiązać łączność ze Świątynią-polecił przyjacielowi Anakin.
-Dobra
Anakin usiadł za gruzem i nerwowo majstrował przy komlinku.Po 2 minutach udało mu się.
-Anakin Skywalker do Świątyni Jedi.Potrzebujemy natychmiastowej pomocy!Powtarzam: Anakin Skywalker do Świątyni Jedi.Potrzebujemy natychmiastowej pomocy!.
_____________________________________________
Dedyk dla Des. i Wiki bez których ten blog by nie istniał.=D

wtorek, 18 czerwca 2013

Rozdział 6

                                           

                                                                     ~~Ahsoka~~


 -Znalazłam jakieś trzy stare drożdżówki-powiedziała Ventress wracając z poszukiwania jedzenia.Robiły to co dziennie,niekiedy jadły co dwa dni.

-Ja jakiś przeterminowany sok z owoców Jogan-powiedziała Ahsoka.-Ale da się wypić.

-Dużo go?
-Większa połowa.
-Lepsze to niż nic-stwierdziła Asajj.
Zczeły jeść drożdżówki i pić sok.Ahoka jedząc dużo rozmyślała.
-Co jest?-spytała ją jej kompanka.
-Tak myśle.-powiedziała Ahsoka z lekkim bólem.
-Tęsknisz za dawym życiem?Nie wypieraj się prosze cię,byłam Jedi,Sithem jestem podobna do ciebie więc mnie nie oszukasz.-ostrzegła ja wiedźma.
-Tak o tym rozmyślałam.
-No to wróć,spokojnie mi nie będzie przykro,może troche bo cię nawet polubiłam prawde mówiąc.-uśmiechneła się Ventress
-Nie mogę.
-Możesz.-powiedziała jej stanowczo Dathomirianka-W przeciwieństwie do mnie możesz.Stracili idealną padawankę.Jesteś Padawanką Anakina Skywalkera.Padawankę Wybrańca Który Ma Przywrócić Równowage Mocy w Galaktyce.Moc jest w tobie tak silna,jak w nim.Wróć,przyjmą cię napewno,tylko musisz w to wierzyć i słuchać co Ci szepcze twój potencjał Mocy.
-Nie jestem pewna.
-Wróć i wygraj tą wojne.Wróć i uszczęliw tych których zraniłaś.Zastanów sie,dam Ci pół godziny. Napewno taka mądra Jedi ja ty, zdecyduje to co słuszne,w tak krótkim czasie.-powiedziała Ventress  odchodząc.Miała nadzieje,że Ahsoka wróci i będzie żyć szczęśliwie tak jak dawniej,niż na tym zadupiu jak ona.
Ahsoka zastanawiała się nad tym co mówiła Asajj.Może ona ma rację?pomyślała,Może powinnam wrócić?Zraniłam tyle osób odchodząc.Najbardziej Anakina,Obi-Wana i Mistrza Plo.Zastanawiała się jeszcze nad tym przez dłuższą chwile,która trwała te pól godziny dane jej przez Ventress.Nie zauważyła kiedy nawet ten czas minął.
-I?Zdecydowałaś?-spytała ją Asajj.
-Tak-potwierdziła Togrutanka.
-I co postanowiłaś?-minęło kilka sekund zanim Ahsoka to wykrztusiła.
-Wracam.
Ventress ją przytuliła,czego Ahsoka stanowczo się nie spodziewała,ale odwzajemniła uścisk.
-Mówiłam,że umiesz dobrze wybrać.-powiedziała Ventress.
-Tak tylko,że musze poszukać swoich mieczy świetlnych.Shoto zgubiłam na terenie więzienia,a miecz w trakcie pojedynku z Barriss w tej fabryce.-powiedziała z lekkim zawstydzeniem.A obiecałam,że nigdy juz nie zgubie miecza,pomyślała rozbawieniem.
-W takim razie postanowione.Ja pójdę na teren więzienia po shoto,a ty pójdziesz po miecz świetlny spotkamy się tutaj.
-Ventress chcesz się zakraść na teren więzienia?-spytała ździwiona Ahsoka.
-Wiesz,że zrobię to tak by nikt nie zauważył,to tak jak wkradłam wam się na statek podczas t Gunraja.-powiedziała Asajj wspominając tamtą misje.
-Wiem.Niech moc będzie z tobą.-powiedziała jej Ahsoka z uśmiechem na twarzy.
-I z tobą.-odpowiedziała jej exprzeciwniczka i już jej nie było.Ahsoka pobiegła w swoją stronę.po trzech minutach była na miejscu.Zaczeła szukać odsówjąc nie które szczątki gruzu mocą.Po czterdziestu pięciu minutach znalazła.Włączyła i zapaliła się zielona klinga jej  miecza świetlnego i wyłączyła..Przyłożyła go sobie do serca i wspomniała tą chwile wykladu którego udzielił jej Anakina przed bitwą o Bochtawui.
***********
-Pamiętaj Ahsoko,ten miecz to twoje życie.-powiedział jej wolno i wyrażnie Anakin.
-Tak jest mistrzu.-powiedziała Ahsoka uważnie słuchając.
-Nie zgub jej.Nie popelnij tego samego błędu co ja.
-Tak Mistrzu.
-Taką samą nukę przyjąłem od Obi-Wana a on od swojego, mistrza i wcześniejsi przed nami..
-Rozumiem mistrzu.Obiecuje,że go nie zgubie będę go pilnować oka w głowie
-To dobrze.Pamiętaj: Kryształ jest sercem ostrza. Serce jest kryształem Jedi. Jedi to kryształ Mocy, a Moc jest ostrzem serca i wszystkie są splecione razem. Kryształ ostrzy Jedi. Jesteście jednym.

-Tak mistrzu.
***********

Nigdy nie zapomnę tej chwili.powiedziala sobie w myślach Ahsoka i wróciła do swojej kryjówki.Czekała tam na nią Ventress.

-Znalazłam i nikt nie widział-powiedzial Ventress z uśmiechem i oddała Ahsoce własność.
-Dzięki -odpowiedział jej Ahsoka.
-Teraz czas na najważniejszy krok.
-Wiem.
-Uda Ci się.Wierze w ciebie.
-Czas na mnie-powiedziała Ahsoka.
-Tak.Będę za tobą tęsknić-przytuliła Ahsokę na pożegnanie.
-Dziękuje Ci za wszystko-powiedziała Ahsoka odwzajemniając uścisk.
-A teraz idź i nie bój się niczego,Rada cię przyjmie na pewno.
-Ja tu jeszcze wrócę,lecz nie po to by z tobą tu żyć,tylko podziękować.
-Będę czekać.-opowiedziała Ventress i wypuściła Ahsoke z uścisku.Rozeszły się,Ahsoka poszła w stronę Świątyni.
_______________________________
Dedyk dla Des.=D

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Rozdział 5

                                           
                                                 
                                                                     ~~Anakin~~

 Było jeszcze wcześnie,6:30.Leżał na plecach,a na jego klatce piersiowej była ułożona głowa jego żony.Jak zwykle na jej tawarzy widniał uśmiech.Najbardziej mu sie wtedy podobała,wtedy i gdy nie była umalowana ani wystrojona.Poznał ją gdy miał 9 lat a ona 14.I jako,że udawała wieśniaczkę-a zarazem słóżkę królowej Amidali-nie była umalowana,co świetnie podkreślało jej przepiękną twarz Anioła jak ją wtedy nazwał.Tej chwili nigdy nie zapomnę.pomyślał.Rozmyślał jeszcze pół godzinny o różnych żeczach.Twarz Padme obróciła się w jego stronę,posłał jej rozbrajający uśmiech.Padme ukryła twarz i się roześmiała,(tylko,że w przeciwieństwie do ciebie Des.,ona nie spadła z krzesła XD)Anakin poszedł w jej ślady.
-No wiesz ty co?Tak odrazu z rana?-spytała Padme,gdy się uspokoiła.
-Dla mnie to dobre wybudzenie-odpowiedział ze śmiechem i dostał za to poduszką ,miomo to nadal sie śmiał.Padme obróciła sie w strone okna udawając obrażoną.Anakin tylko sie uśmiechną,bo tak naprawde wiedział o co chodzi żonie.Pochylił się nad nią i namiętnie pocałował.Po 10 minutach Padme przerwała pocałunek.
-Koniec zabawy-powiedziała karcąco i wyszła do garderoby zostawiając Anakina w łóżku.-Za kogo ja wyszłam za mąż ?-szepneła z nutką rozbawienia.
-Ej!-krzyknął Anakin z sypialni.
Padme sie roześmiała.Anakin też wpadł w śmiech.Gdy przestał wstał.Pościelił starannie łóżko i ubrał się.Poszedł do salonu i usiadł na kanapie,czekając na Padme.W tej samej chwili kiedy Padme pojawiła się w salonie,komunikator Anakina zapikał..W holo wiadomości pojawiła się sylwetka Obi-Wna.
-Słucham mistrzu-powitał go Anakin.
-Witaj Anakinie musisz wracać do Śiątyni.Grievous zaatakował Nespis VII.Ja,ty,212 Batalion sztórmowy i 501 Legion lecimy tam.
-Aha.Dobra zaraz tam będę-powiedział i się rozłączył.Spojżał na Padme była troche smutna.-Wybacz,ale wiesz jak jest.-podeszedł do niej ujął jej dłonie.
-Wiem Annie.Wróć żywy.No wiesz chciałabym sie jeszcze tobą nacieszyć.-powiedziała Padme z uśmiechem na twarzy.
-Wrócę.Obiecuję-pocałował ja na pożegnanie i ruszył do Świątyni.Poszedł w sronę swojego pokoju spakował się i zamierzał pójść po Obi-Wana.Po drodze napotkał pokój Ahsoki,weszedł tam.Wszystko było na swoim miejscu,nic sie tu nie zmieniło po za jednym.Brakowało tutaj 16-letniej togrutanki.Anakin czując ,że zaraz sie rozpłacze wyszedł z tamtąd jak najszybciej.W nie całą minutę doszedł do kwatery Obi-Wana
-No co tak długo-spytał go były mistrz gdy Anakin weszedł do pokoju.Młodszy usiadł na łóżku Obi-Wana.
-Po drodze zajrzałem do pokoju Ahsoki.Nic sie tam nie zmieniło,po za tym  że jego właścicielki już nie ma.
-Wiem co czujęsz,mi też jest brak.Jesteście mi najbliżsi.Byliście,jesteście i zawsze będziecie.-powiedział Obi-Wan ze smutkiem.-A teraz chodź misja czeka.

                                                                 ~~Lux~~

-Hej!Stało się coś?-spytała Steela Garera Lauxa przez hologram.

-Chdzi o Ahsokę-powiedział w końcu Lux.
-A co dokładnie?
-Wczoraj na tej debacie zaraz po mojej przemowie wystąpiła Senator Amidala z Bailem Organą...-Lux opowiedział Steeli całą historie.
-Przykro mi.-powiedziała ze wspóczuciem
-Dobra będe kończyć

                                                                 ~~Steela Garera~~

-Cześć-odpowiedziała Luxowi i się rozłączyła.Wpadła w wewnętrzny szał.Znowu Ahsoka.pomyślała,Nienawidzę jej.Dlaczego Lux jest w niej zakochany.To togrutanka.W dotatku Jedi a ten za nią szaleje.Dlaczego?Do jej pokoju któś zapukał,szybko sie uspokoiła.

-Prosze-w drzwiach pojawił się jej brat Saw.
-Rozmawiałaś z Luksem?-spytał
-Tak senat zareagował na to pozytywnie.
-Coś jeszcze?-spytał
-Ahsoka podobno odeszła z Zakonu.
-To niezbyt dobra wiadomość-stwierdził.-Była jego przyjaciółką.Dobra musze iść przekazać wiadomość Dendupowi.-wyszedł i zostawił Siostrę samą.

                                                             ~~Barriss Offee~~

 Stała na środku Komnaty Najwyższej Rady Jedi.Za nią satała Luminara,jej mistrzyni.Wszyscy patrzyli na nia z uśmiechem.

-Postanowione już jest-odezwał się Yoda
-Wracasz padawanko Offee-powiedział Mace Windu.Barriss Nie mogła w to uwierzyć.Wybaczyli mi,pomyślała,Wybaczyli mi!Odwróciła się i przytuliła swą mistrzynie.Odróciła się w strone Rady z łzami w oczach i ukłoniła się.
-Dziękuje.Dziękuje-Tylko tyle potrafiła wykrzutusić.Szczęście dławiło jej gardlo.
-Wybaczanie jest drogą Jedi.-powiedziała Shaak Ti.
-Nikt na ciebie nie spojrzy źle-powiedział Ki-Adi-Mundi.
-Zaczniesz od nowa-obiecał Kit Fisto.Barriss sie uśmiechnęła.
_______________________________________________
Nie Zabijać! Dedyk dla Des.<3

niedziela, 16 czerwca 2013

Rozdział 4

                                                 

                                                                     ~~Yoda~~

-Mistrzu Yodo!Jak miło cię widzieć!-powiedział kanclerz Palpatine.W jego biurze znajdowali się także:Senator Padme Amidala i Bail Organa.

-Dziękuje.Do omówienia sprawę poważną mamy.
-To my może już pójdziemy-powiedział niepewnie Organa.
-Nie trzeba.-uspokoił go Mistrz Jedi.
Yoda usiadł na fotelu ,na przeciwko Kanclerza.Na jego twarzy było widac ból i przygnębienie.
-Więc o co chodzi?-spytał Palpatine.
-Okazało się,że opętana Offee została-powiedział Yoda
-Ale jak to-zabrała w końcu głos Amidala.
-Wiedzieć nie wiemy.Ale Unduli w jej celi dziasiaj była.Gdy wychodziła Barriss szaleć zaczeła dosłownie.W Świątyni znajduje się teraz ona.Uzdrowiciele nią się zajmą.Wybacz ,że  o zgodę nie zapytałem,ale interweniować szybko trzeba było.
-Nie gniewam się Mistrzu Yodo.Ważne,żeby prawda jak najszybciej wyszła na jaw.
-Czyli wszystko wsakuzuje na to,że padawanka Offee zrobiła to dlatego,że była opętana?-spytał Bail
-Tak
-To oznacza,że nie powinniśmy obwiniać Barriss za odejście Ahsoki z Zakonu tylko tego kto ją opętał.Przez ta osobe straciłam przyjaciółkę która była mi jak siostra.Wstawiłam się za nia bo tak postępują przyjaciółki.Robiłam co mogłam,ale nie wiem czy to wystarczy.-powiedziała Amidala z bólem i żalem.
-Czy zatem mogłabyś się wstawić za Barriss w Senacie?-spytał Palpatine.
-Jeżeli Yoda zechce...
-Wdzięczny za to będę Ci.-przerwał jej Yoda.
-Zatem się za nią wstawie.-oświadczyła Padme.
-Ja też mogę jeżeli będzie taka potrzeba.-zaproponawał Bail.
-Miło było by.-przyjął propozycje z uśmieche mistrz Yoda.
-Zatem ustalone.Dzisiaj na debadzie wstwicie się za Barriss Offee.
Wieczorem odbyła się debata tak jak obiecywał Palpatine.Trwala ona dwie i pół godziny.Na wieść o tym ,że przez opętanie Barriss odeszła Ahsoka Tano,padawnka Anakina Skywalkera jednego z dwóch Bochaterów Republiki zareagowali i wstwile się razem z Amidalą i Organą:Royo Chuchi,Senator Aang,Mon Mathma i młody senator z Onderon,Lux Bonteri.Debata zakończyła się sukcesem Amidali oraz Organy wraz z innymi którzy im pomagali.
-Dziękuje bardzo wam-powiedział Yoda w gabinecie Amidali gdzie znajdowali się wszyscy "obrońcy".
-Robimy to co słuszne mistrzu Yoda-odpowiedziała Mon Mathma.
-Mistrzu Yoda czy moglibyśmy porozmawiać na osobności?-spytał młody Bonteri.Yoda skinął głową.
-Ze mną do Świątyni polecisz porozmawiamy dopiero tam-powiedział Yoda idąc z Luxem korytarzem budynku senatu.
-Oczywiście-odpowiedział spokojnie Lux.
Podróż do Świątyni zająła im tylko dziesięć minut.Lux patrzył z podziwem na dom Jedi.Szli korytarzami Świątyni którego ogarniał spokój i charmonia,słychaś było tylko stukanie gimerowej laseczki Yody i kroki.Weszli do Sali Uzdrawiania.
-Mistrzyni Vokaro Che-powitał ją Yoda.
-Mistrzu Yoda-powiedziała spokojnie stara Twi'lenka-I?Czy coś zdziałałeś?-spytała.
-Owszem.Zostanie tu i uzdrawiać będziesz ją z innymi.A gdy wszystko minie przed Radą postawiona będzie.
-Oczywiście.Zrobimy wszystko,co w naszej mocy i najszybciej jak się da.-obiecała i obejrzała od stóp do głow Luxa.
-Młody senator za Barriss wstwił się z senatorem Amidalą i Organą
-Aha
-NIE!JESTEŚCIE ZARAZĄ JEDI! ZARAZA!ZARAZA!SZUMOWINY!OCHYDNE ROBALE!-krzyczała Barriss i szamotała się po łóżku.Vokara,Stass Allie i inni uzdrowiciele podbiegli do Barriss i trzymali ją by Vokara mogła ją uśpić i udało się.Lux patrzył na to bardzo zszokowany.Nigdy nie widział czegoś podobnego.Nagle Yoda szturchnął go laseczką a Lux podskoczył.
-Chodźmy bo poromawiać mielismy przecież.-powiedział Yoda i poszedł w strone swojego małego pokoiku,Lux poszedł w jego ślady.Gdy byli już w środku Yoda zaparzył herbaty.Usiedli i zaczeli ja pić.
-Najpierw się napij pózniej rozmawiać będziemy-powiedział i zasiorbał łyk herbaty ze swojej filiżanki.
-O co chodzi?-spytał się go Yoda gdy wypili swoją herbate.
-Chodzi o Ahsokę-powiedział Lux
-Twoją przyjaciółką jest ona-stwierdził Mistrz
-Tak.chciałbym wiedzieć co się tak naprawde stało.
Yoda opowiedział mu tę chistorię.Lux nie mógł uwierzyć w to co usłyszał.Ahsoko gdzie teraz jesteś,pomyślał.Musisz wrócić proszę.Gdzie kolwiek jesteś wóć.
-Gdzie ona teraz jest?-spytał Mistrza
-Nikt tego nie wie.Potrafię przez moc odnaleść ją ,lecz zrobić tego nie zrobię-powiedział stanowczo-Uszanować ją decyzję musimy.Mimo,że tęsknimy za nią,to decyzja jest jej i nic poradzic na to nie możemy.Dojżała już i dojżałej decyzji jak na swój wiek podjąć umie.
-Już czas na mnie.Do widzenia-powiedział Lux i wyszedł.
__________________________________________
No i tyle ;*



Rozdział 3


                                                                ~~Luminara~~

Mineły dwa tygodnie od kąd rozmawiała z Mace'm Windu oraz Mistrzem Yodą i w ogóle nie rozmawiała z Barriss jak obiecała.W tej chwili szła z Shaak Ti korytarzami Świątyni.Kilka minut wcześniej pożegnały Aaylę Securę gdyż wyruszła na Bassadro gdzie Separańcy zaatakowali.

-Tęsknie z Adi Gallią-odezwała się w pewnej chwili Shaak Ti
-Ja też.-potwierdziła Unduli-Jak zaeragowała na śmierć kuzynki Stass Allie?-spytała
-Jeszcze nic nie wie-powiedziała Ti-Ale wiem,że bardzo ją to zaboli.
-Napewno
Nagle od lewej strony obok Luminary pojawił się z nienacka Anakin Skywalker.Widać było w jego oczach smutek i przygnębienie oraz brak chęci do życia.No tak pomyślała Luminara Stracił wkońcu siostrę.I to przez moją Padawnkę.Jego przyjaciółkę tak jak i Ahsoki.
-Witaj Mistrzu Skywalker-powitała przybysza Shaak Ti
-Witajcie Mistrzynie-ukłonił się jak przystało na wzorowego Jedi.Był o rangę mniejszy oraz młodszy więc musiał przestrzegać tych zasad.
-Przykro mi za to co spowodowała Barriss.Bardzo się za nią wstydze.Nigdy bym nie podejrzewała ją o zdradę przyjaciół-powiedziała z bólem w głosie Unduli.
-Nie musisz odpowiadać za jej głupotę-powiedział Skywalker z bólem a zarazem z pogardą.
Luminare ukuło coś w serce.A mianowicie słowa jej młodego przyjaciela.Byli przy wejściu do Sali Narad Wojennych.Weszli całą trójką.Pod dwóch godzinach wszyscy sie rozeszli,tylko Unduli została.Chciała porozmawiać z Mace'm i Mistrzem Yodą.
-Obiecałam,że pójdę do Barriss z nią porozmawiać,ale stchórzyłam-powiedział zawstydzona.
-W szoku jesteś ty,dokonania padawanki twej cię zabolały.-powiedział Yoda.
-Dziś jestem gotowa.Jestem gotowa porozmawiać z Barriss.
-W takim razie idź,będziemy czekać na ciebie-powiedział Mace.
Luminara wyszła i ruszyła w stronę hangaru by wziąć śmigacz i polecieć nim do Więzienia Republikańskiego, gdzie przebywała właśnie Barriss Offee.

                                                             ~~Barriss~~

Mineły trzy tygodnie od Zamachu Terrorystycnego Na Świątynie Jedi który zalanowała Barriss.Siedziała z podkrczonymi nogami pod brodą.Miała smutne oczy.Coś w niej krzyczało i szarpało ją psychicznie.Nie wiedziała co robić.Nie umiała sobie  z tym radzić.Czy to normale dla Mirialan?pytała sam siebie Barriss.Chyba tak.Swierdziła.Rozmyślała nad naukami uzdrowicieli Jedi.Jej naukowe rozmyślenia przerwał odgłos otwieranych drzwi jej celi.Pojawił się tam Komandor Fox i jej mentorka Luminara Unduli.Troche ją to zdziwiło,bo po ostatniej wiezycie Mace'a Windu która odbyła się trzy tygodnie temu myślala,że nikt z nią nie będzie chcieć rozmawiać.Tak szczerze to była tu od izolowana od reszty Galaktyki.

-Mogłybyśmy zostać same?-spytała Luminra komandora,a on skinął głową i wyszedł zostwiając dwie Mirialanki same by mogły porozmawiać w cztery oczy.

-Barriss coś ty zrobiła?-spytała ją Unduli.
-Odwróciliśmy się od światła,chciałam tylko pokazać czym się staliśmy i ,że co dzień walcząc na wojnie którą sami wywołaliśmy,zabijamy żywe istoty.-powiedziała stanowczo Barriss próbując przemówić Luminarze do rosądku.
-To trzeba było się zwrócić do Rady, a nie mordować klony oraz innych pracowników i wrabiać tym samym przyjaciólkę-powiedziała Luminra-Przez twoje durne dokonanie Ahsoka odeszła z Zakonu,bo przez ciebie rada się od niej odwróciła wraz z Obi-Wanem i Mistrzem Plo którzy są jej bliscy i sama o tym wiesz.
-Co? Odeszła?-nie mogła uwierzyć to co przed chwilą usłyszała.
-Zrobiłaś coś co mnie mocno zraniło.Nie jestem już twoją mistrzynią.Nie mam zamiaru się za ciebie wstydzić.-Barriss po tych słowach napłunęły łzy do oczu.Luminara się odwróciła i drzwi się przed nią otworzyły.

                                                          ~~Luminara~~

-Aaaaa... Jedi to zaraza!Jedi to zaraza!-Głos Barriss zmienił się i słowa z jej ust wypływały niczym wściekłej Widźmie z Dathomiry-Jedi to ZARAZA!ZARAZA!ZARAZA!ZARAZA!-cały czas to krzyczła.Nagle zaczeła się rzucać po celi trzymają się cały czas za głowę.Koamndor Fox razem z klonami i Luminarą próbawali coś zrobić lecz niczym to nie poskutkowłao.Barriss cały czas wykrzykiwała mrocznym głosem "JEDI TO ZARZA!".W pewnym momencie klony zdołały unieszkodliwić Barriss,lecz wiedzieli,że nie na długo Luminara wykorzystała to i przyłorzyła jej do czoła złożony wskazujązy i środkowy palec prawej ręki,powodując tym utratę przytomności.
-Została ompętana-stwierdziła Unduli.
-To co teraz?-spytał komantor Fox.
-Skontaktuję się z Mistrzem Yodą prawdopodobnie będę musiała ją wziąść do Świątyni.
-To będzie chyba najlepszy pomysł.
Luminara wyciągneła komlink i skontaktowała sie z Mistrzem Yodą.Wraz z nim w Sali Narad Wojennych byli:Mace Windu,Plo Koon,Saesse Tiin,Kit Fisto,Obi-Wan Kenobi i Shaak Ti.
-Mistrzu Yoda, nie wszystko poszło zgodnie z planem.-powiedziała Luminara z zamętem w głosie i oczach.
-To znaczy?-spytał sie Saesse Tiin.
-Barriss została opętana
-Czy mogła byś przesłać z kamer więziennych sytuacje kiedy odkryłaś,że została opętana?-spytał o rok od niej młodszy Obi-Wan Kenobi
-Oczywiście-powiedziała Unduli i zaraz potem,pojawił sie obraz z zarejestrowaną sytucją która zaistniała kilka minut wcześniej.
-Prawda to,że opętana została Offee-odezwał się Yoda po skończonym seansie -Przywieziesz do Świątyni ją.Ja z kanclerzem porozmawiać muszę-powiedział odchodząc.
-Dobrze-powiedział Luminara i rozłączyła się.-Komandorze proszę przygotować odpowiedni transport.Zabieramy ją do Świętyni.
-Tak jest Generale!-powiedział posłusznie klon rozpoczynając wcześniej polecone mu zadanie.Teraz tylko trzeba sie modlić żeby senat zgdził się na zwrócenie jej przwilejów jak kiedyś.Pomyślała Luminara z nadzieją.Przepraszam cię Barriss za to co powiedziałam wcześniej.Będziesz kontynuowała szkolenie pod moim okiem jak dawniej.Obiecała sobie w duchu.
____________________________________________
No i teraz trzeba też się modlić o wenę do dobrego kontynuowania ;)

sobota, 15 czerwca 2013

Rozdział 2


                                                                    ~~Ahsoka~~

Chodziła po ulicach poziomu 1313 szukając pewnej bezwłosej Dathomirianki wzrostu 180m.Musisz mi pomóc Asajj,pomyślała Ahsoka Jesteś w tej chwili moim jedynym ratunkiem.W okół niej byli sami kryminaliści i śmierdzące lumpy,podobnie jak dzień wcześniej gdy tu była.Jedyny plus jaki widzę teraz,to to,że władze Coruscant i klony razem z Mistrzem Plo i Anakinem mnie nie ścigają.Pomyślała z lekkim rozbawieniem szesnastoletnia Togrutanka.Nagle poczuła drżenie w mocy.Nareszcie.Pomyślała.Szła dalej nie okazując oczekiwania,lecz czuła to bardzo mocno.Obawiała się jednego w tej chwili:Czy aby na pewno Ventress będzie chciała rozmawiać?Szła dalej.Nagle się zatrzymała bo poczuła ,że jej pomocniczka stoi jednak za nią.
-Czego tu chcesz-spytała wiedźma.
-Przyszłam podziękować i i potrzebuje twojej pomocy-powiedziała Tano
-Po pierwsze:Nie ma za co.Po drógie:Już Ci pomogłam aż za bardzo więc czego ode mnie jeszcze chcesz?
-Anakin  powiedział,że to dzięki tobie trafił na trop Barriss,który okazał się prawdziwy.To Ona stała za wszystkim.Jedyna osoba,która była Jedi i moją najlepszą przyjaciółką pomagającą mi , a tak naprawdę mnie wrabiała.-powiedziała z żalem Ahsoka-Mimo to ,że Padme się za mną wstawiła,że Anakin odkrył spisek Barriss i zostałam uniewinniona,to nie chce wrócić.Nie mam komu ufać.Rada mnie wydała Republice.A
Obi-Wan i Mistrz Plo mimo to,że są w tej Radzie i są mi bliscy to nawet nie próbowali się za mną wstawić.
Na moim procesie w Świątyni oskarżali mnie o to co reszta.-streściła historię Ahsoka.
-To dlatego tu przyszłaś?Bo nie masz komu ufać?.Bo ten wasz wierny Zakon Jedi  Cię zdradził?Dlatego szukasz u mnie pocieszenia?-spytała Asajj.
-Tak-potwierdziła Ahsoka
-Nie mam zamiaru niańczyć bachorów moich wrogów.-powiedziała z pogardą Ventress
-Już nie jestem Jedi.Nie jestem padawnką Anakina.Popatrz.-obróciła sie była Jedi-Widzisz to?-spytała dotykając miejsca gdzie kiedyś było jej miano padawana.które prawdo podobnie jest przy jej mistrzu.-Tu kiedyś miałam miano padawana.Miano oznaczające,że jestem "Padawanką Jedi"."Padawnką Anakina Skywalkera"."Padawanką Wybrańca Który Ma Przywrócić Równowagę Mocy w Galaktyce."Padawanką Bohatera Republiki".Teraz go tam nie ma.Nie ma go. A skoro go tam nie ma, to oznacza,że nie jestem tym z tych tytułów wymienionych wcześniej.-powiedziała Ahsoka.Obróciła się do niej by znów spojżeć na jej twarz.Miała nadzieje, że była Zabójczyni Dooku ją przyjmie.
-To ,że nie jsteś już Jedi nie oznacza,że od tak cię przyjmę z otwartymi ramionami-odparła z lekkim sarkazmem.
-Nie będę sprawiać problemu.-obiecała Ahsoka
-A co z przezywaniem?
-Nie będę Cię przezywać.Nawet nie śmie togo zrobić.Wszystko ,żeby tylko z tobą zostać i  uwolnić się od przeszłości-powiedziała młodsza.
-Dobra.Ale masz tego przestrzegać,bo jeżeli nie,to  idziesz poszukać sobie innej koleżanki.
-Dziękuje.Ale ty też masz tego przestrzegać.Zgoda?-spytała togrutanka wyciągając ręke.
-Zgoda-Wiedźma uścisnęła dłoń byłej padawanki przebrzydłego Skywalkera.

                                                        ~~Luminara Unduli~~

 Luminara Unduli leciała kanonierką razem z komandorem Gree w stronę lądowiska wychodzącego z hangaru  Świątyni Jedi na który kilka dni temu jej padawnka zaplanowała zamach ,według słów Mistrza Windy i Yody z holorozmowy dwa dni temu.Była bardzo smutna.Nie dość,że czekała ją za chwilę rozmowa z mistrzem Yodą w tej sprawie to jeszcze trudniejsza była rozmowa z jej byłą padawnką.Kanonierka wylądowała na londowisku.Przed Unduli stała-o rok starsza od niej-Shaak Ti i -o dziesięć lat młodsza od Luminary-Aayla Secura.Luminara wyszła z kanonierki i ukłoniła się na powitanie-jak przystało na wzorową negocjatorkę i mistrzynie Jedi-swoim przyjaciółkom,a w tym samym czasie kanonierka wraz z komandorem Gree,odleciała do Koszar WAR.

-Witaj Luminaro-powiedziała Shaak Ti.
-Ciesze się ,że żyjesz-powiedziała Aayla.
-Miło mi was znów zobaczyć-powiedziała Luminara z bólem w oczach.
-Przyjmij proszę nasze najszczersze współczucie-powiedziała Shaak Ti również ze współczuciem,a Aayla kiwneła głową na znak potwierdzenia słów przyjaciółki
-Dziękuje-powiedziała Unduli.
-Mace i Mistrz Yoda czekają na ciebie.Lepiej idź,miej już to wszystko z głowy.-powiedziała Rutiańska Twi'lenka wysilając sie na lekki uśmiech.
-Masz racje.
-Niech moc będzie z tobą.-powiedziały równocześnie Aayla i Shaak Ti.
-Niech moc będzie z wami-odpowiedziała Luminara.
Szła przez korytarze Świątyni.Patrzyła na piękne misto gdzie dorastała od najmłodszych lat.Pośród budynków planety-miasta mieściło się więzienie Ropublikańskie gdzie w jednej z wszystkich cel, przebywała jej padawanka Barriss Offee.Wsiadła do turbowindy która miała ją zawieść na szczyt
południowo-wschodniej wieży gdzie mieściła się sala Najwyższej Rady Jedi.Weszła do środka sali gdzie czekali na nią już Mace Windu i Mistrz Yoda.Byli tu tylko oni.
-Mistrzyni Unduli widzieć cię dobrze-Powiedział wiekowy Mistrz
-Mnie ciebie także mistrzu Yodo-powiedział Luminara.
-Usiądź tam-wskazał jej miejsce Korun.
-Ale to jest miejsce...
-Wiemy ale usiądź.Lepiej byś usiadła,niż upaść miała-powiedział spokojnie Yoda
Luminara usiadła na wskazanym miejscu jednego z członków Rady.Obawiała się najgorszego.Czuła ,że się zaraz rozpłacze.
-Historia opowiedziana została Ci.Obwiać niczego nie musisz się.-powiedział mistrz Yoda.
Kamień spadł z jej serca.
-Myślimy,że Barriss więcej tobie powie niż nam.Gdy ją przesłuchiwałem powiedziała to samo co wtedy gdy przyznawała się do Zamachu podczas procesu Byłego Padawana Tano.
-To znaczy?-spytała Luminara
-Cytuję: Ja to zrobiłam, ponieważ doszłam do wniosku, takiego jak inni w Republice, że to Jedi są łotrami w tej wojnie! Moje ataki były skierowane w to, czym stali się Jedi. To my jesteśmy winni tej wojnie, my powinniśmy być sądzeni. My wszyscy! Staliście się sługami  Ciemnej strony! Odwróciliście się od światła, które kiedyś było nam tak drogie! Ta Republika upadnie, to tylko kwestia czasu!
-Niemożliwe,to...ona nigdy by...ja nigdy...-nie dokończyła nie umiała nic więcej wykrztusić.Zasłoniła oczy rękoma i rozpłakała się gorzko.-Przepraszam-i wyszła wciąż płacząc.Jak najszybciej pobiegła do swojego pokoju i usiadła w kącie wciąż płacząc.
___________________________________________
Drugi już jest teraz tylko czekam na opinie ;*