sobota, 29 czerwca 2013
Rozdział 15
~~Ahsoka~~
Razem z:Luxem,Sawem i Steelą rozwalali blaszaki na złom.Anakin i Obi-Wan byli też rozproszeni by zająć się Dooku i Grievousem.Trzydzieści metrów od nich rozbił się sęp.Na orbicie planety walczyły Krążowniki Republiki typu Venator pod dowóctwem Plo Koona i Kita Fisto.Ahsoka się troche bała o Mistrza Plo.Był dla niej jak ojciec i mimo to,że miała szesnaście lat cały czas traktował ją jak małą dziewczynkę,jej to wcale nie przeszkadzało.Do akcji wkroczyło 6 droidek.
-Ja się nimi zajmę wy utrzymujcie pozycje-krzyknęła do Fivesa i Boila.
-Tak jest Komandorze!-krzykneli razem żołnierze ARC.
Ahsoka wzbiła się przy pomocy mocy w powietrze i zrobiła salto.Lądując wbiła swoje miecze osobno w dwie droideki omijając tarcze.Cztery następne tak samo załatwiła.
-Jest ich za dużo zalecam odwrót-powiedział automat.
-Rozakz,rozkaz-odpowiedział im drugi,po czym oboje zostali zabici przez klony.Ahsoka rozcinała roboty dopóki nie zauważyła Steela przygwożdżoną do ziemi przez droida zabujce.Tano szybko tam podbiegła rozcinając separńską chołotę mieczami.Wyłączyła shoto i podała Steeli rękę,którą Garrera niechętnie przyjeła.
-Dzięki-odpowiedziała togrutance sztywno.
-Nie ma za co-odpowiedziała jej Ahsoka i obie wróciły do walki.Jeszcze długo walka trwała.Grupka droidów atakujących żołnierzy Republiki,została zniszczona.
-Fives,Boil-powiedziała głośniej Ahsoka.
-Tak pani?-spytał Boil.
-Policzcie zmarłych,rannych i podajcie ich imiona.-polecila Komandor Tano.
-Robi się komandorze-potwierdził Fives i zaczeli wykonywać polecenie.
-Co teraz?-spytał Saw gdy Ahsoka do nich podeszła.
-Będziemy czekać-odpowiedziała im.
-Dooku musi zapłacic za wszystko-powiedział wściekły Lux.
-Hej!-upomniała go Ahsoka uderzająć płaską dłonią ramienia przyjaciela zatrzymując go-Nie tak się umawialiśmy.Dooku zajmie się Mistrz Skywalker.
-Ile to zajmie czasu?-spytał z niecierpliwością Bonteri.
-Napewno Ci starczy czasu żeby się uspokoić.- odpowiedziała Tano.-Deron.-zawołała żołnierza Ahsoka obracając się.
-Tak komandrze?-spytał
-Wezwij kanonierki.-odpowiedziała poleceniem.
-Oczywiście.-przyjął.
~~Anakin~~
Anakina już to trochę nudziło.Nienawidził tych durnych blaszaków.Rex i 501 tylko podnosiłą go na duchu.Czuł się jak wtedy tuż przed wojną gdy Padme była atakowana.Tylko,że tym razem był Lux.Wyczuł już na Onderon,że coś Lux czuje do Ahsoki,ale nie będzie się czepiał.Ale spróbuje porozmawiać na ten temat a Ahsoką,pomyślał.Martwił się o Obi-Wana i Ahsokę,nie wiedział czy już skończyli.Był pewien że nie obejdzie się bez pojedynku Obi-Wan vs. Generał Grievous.Co za ironia pomyślał.Obi-Wan walczył ze Dooku,Grievousem Ventress.Ja walczyłem z:Ventress i Dooku a Grievousem nie.Ah!Może kiedyś.
Ahsoka zmierzyła się :Vetress i Grievousem lecz z Dooku nie.I niech tak zostanie.Dooku jest zbyt potężny.Jeszcze by tak ucierpiała jak ja.
-Generale?-spytał Rex.
-Tak?-odpowiedział Anakin odbijając strzały.
-Wszystko w porząku?
-Tak.Tylko się zamyśliłem-opowiedział i skupił się na tym co robi.Rex wcale się nie dziwił,jako,że jest dowótcą przyzwyczaił się.Anakin wsłuchał się w moc i pozwolił jej kierować swoim ciałem.Niech moc będzie z wami pomyślał.Skierowane to było dla Republiki i jej obywateli.
~~Obi-Wan~~
-Cody-zawołał komandora Obi-Wan.-Zajmijcie się tymi droidami ja poszukam Greivousa.
-Niech pan się nie martwi Generale.Niech pan się zajmie Grievousem,wygląda na to,że się stęknił skoro zrobił tą impreze-powiedział Cody lekkim rozbawieniam.
-Pewnie tak-potwierdził Obi-Wan uśmiechając się do niego-Niech moc będzie z wami.
-I z panem Generale-odpowiedział i zajął się blaszakami a Obi-Wan pobiegł poszukać Grievousa.Biegł w kontakcie z mocą.Zastanawiał się czy Anakin i Ahsoka sobie dali radę i czy Luxa nie poniosło czasem?
Gdy skręcił w następny korytarz zobaczył swojego kolege Separatystę.
-Genrał Grievous a już myślałem,że będę musiał ciebie szukać dłużej.-powiedział Obi-Wan z kpiną w głosię.
-Ależ cała przyjemnoś po mojej stronie Generale Kenobi-powiedział z tą samą nutką w głosie.
-Ależ nie trzeba było-powiedział Obi.
-Jestem miły dla osób,ale tylko gdy pozostaje im kilka chwil życia-po tych słowach rzucił się na Republikana i zaczeli swój taniec.
_____________________________________
Ja zwykle rozdział dla tych trzech;*<3 Tym razem też dla Faronki <3
piątek, 28 czerwca 2013
Rozdział 14
.jpg)
~~Anakin~~
Gdy wylądował na prywatnym lądowisku Padme,wyszedł z mysliwca i ruszył ku domu.Znalzł Padme w garderobie.
-Hej-przywital się.
-Hej-i pocałowała go.-Na ile zostajesz?-spytała gdy skończyła.
-Tylko na godzinę-powiedział smutny i lekko ale to bardzo lekko zdenerwowany.
-Gdzi tym razem lecisz?-spytała.
-Na Brigie.
-Na Brigie?-spytała zdziwiona.-To neutralny świat i w dodatku obok Raxus.
-Wiem-powiedział-Lux też leci.To dlatego Dooku postanowił zaatakować tą planetę.
-Kto jeszcze leci?
-Ahsoka,Obi-Wan,nasze legiony,Steela i Saw.
-Aha.-powiedział zawiedziona.Podeszła do okna w sypialni.Z tej strony okna było widać Świątynię Jedi.
-Przepraszam,ale wiesz jak jest.Obiecuje,że wrócę cały i najszybciej jak się da.-obiecał i przytulił ją.
-Obyś dotrzymasz tej obietnicy.
-No pewnie-powiedział i ja pocałował.
~~Ahsoka~~
Ahsoka była w hangarze.W tej chwili czuła się jak w najgorszym koszmarze.Miejesce przywoływało wiele nie miłych wspomnień.Ahsoka trzymała się twrdo jak tylko mogła by się nie rozpłakać.W tym samym czasie Lux i rodzeństwo przylecieli do Świątyni.
-Hej-przywitała.
-Część.Wszystko dobrze?-spytał
-Tak.-odpowiedziała twierdząco.-Chodźcie,musimy jeszcze porozmawiać z mistrzem Yodą.
Ahsoka prowadziła ich korytarzami do Centrum Dowodzenia.Gdy weszli Steela i Saw usiedli a Lux rozmawiał z mistrzem Yodą.Była tam Barriss i przywitała się z Ahsoką.Dwie padawanki stały dwa metry od Steeli i jej brata wie csłyszeli co do siebie mówiły.
-Hej siostrzyczko-powietała Ahsokę Barriss i przytuliły się.Na te słowa Steeli szczęka opadła,a Saw był ogromnie zdziwiony.Przeciesz Lux powiedział,że będą swoimi wrogami,pomyślała Steela A tu się przytulają,witają i jeszcze mówią do siebie siostry.Pff co za wariatki.Dwie zupełnie inne rasy jeszcze mówią do siebie siostrzyczko.Po Ahsoce to się tego można było spodziewać i po tych co się z nią zadają.Od razu widać to po tej Mirialance.
-Hej-odpowiedziała Tano i oderwały się od siebie.Barriss miała teraz smutną minę.-Stało się coś?
-Tak.Lecę na Drongar.Mam tam wyleczać klony w stacji medycznej.-odpowiedziala Barriss-Jeżeli wykonam wszytsko dobrze i jak należy to prawdopodobnie satanę się już prawowitą uzdrowicielką.
-To wspaniale-pocieszyła ją Ahsoka.
-A skąd wiesz kiedy wrócę?
-No nie wiem.
-No właśnie.Ja tam moge spędzić ponad kilka miesięcy.Dopiero co mi wybaczyłaś a już musze lecieć.
-Wiem co czujuesz i też będę tęsknić.-powiedziała togrutanka i przytuliła ją
-Ide bo musze się jeszcze pożegnać z Ashlą i Katooni.-powiedziała Barriss odrywając się od Ahsoki.Popatrzyła na nią smutnym i zbolałym wzrokiem i wyszła z pomieszczenia.
-Za przyjaciółą tęsknota jest wielka.Od kąd się pogodziłyście zżyte bardziej jesteście-powiedział Yoda.
-Wiem-odpowiedziała padawanka.
-Dzień dobry-przywitał się Obi-Wan wchodząc.
-Dla mnie juz nie taki dobry.-odpowiedziała mu Ahsoka.Gdy zeszli po schodach Anakin przytulił swą padawankę bo rodzinnemu.
-Cos ię stało?-spytał ją Skywalker.Obi-Wan też się w toczył juz w rozmowe z Luxem i Yodą więc przysłuchiwało się im Steela i Saw Garrera.
-Barriss leci na Drongar-powiedziała i w tym samym czasie mała łza spłunęła jej po policzku.
-Hej spokojnie.Da sobie radę-pocieszył ją Anakin.
~~Barriss~~
Szła ze spuszczoną głową.Nie mogała się pogodzić z tym,że musi się roztać z Ahsoką na nie wiadomo ile.Rozmumiem bitwa al eja lecę na misje która nie wiadomo ile będzie trwała.pomyślała.Weszła do jednej z turbowind.Póściła wiązkę mocy by odszukać dziewczynki.Były u Ashli w pokoju.Barriss wcisnęła odpowiedni guzik pojechałą turbowindą na piętro gdzie znajdowała sie kwatera Ashli.Będąc obok drzwi pokoju usłyszła ich śmiech na co ona też się uśmiechnęła.Weszłą do środka.
-Cześć-przywitała je.
-Barriss!-krzyknęły obie,Barriss uklękła a one się jej rzuciły na szyje.
-Gdzie Ahsoka?-spytałą się Ashla gdy były w normalnej pozycji.
-Leci na Brigie.-odpowiedziała Offee.
-My się nie zdążyłśmy pożegnać-powiedziałą smutnio Katooni.
-Spokojnie ona wyrusza za dwie może jedną godzine-uspokoiła je Miarialanka.
-Fuu...-powiedziały wypuszczając powietrze z płuc.
-Ja się z wami przyszłam pożegnać.
-A gdzie lecisz?-spytała Katooni.
-Na Drongar.
-Aż tam bitwa dobiegłą?Zaraz przciesz tam jest stacja medyczna konów.-powiedziała zaniepokojona Ashla.
-No właśnie.Ja tam jadę by uzdrawiać klony.
-A ja się już bałam.-powiedziała Katooni.
-Nie macie sie czego bać.-uspokoiła je.
-A kiedy wrócisz.-spytała Ashla.
-Tego nie wiem.Właśnie ta informacja nie daje mi spokoju.
-Ważne żebyś wróciła cała-powiedziała Katooni i znów przytuliły Padawankę
__________________________________________________________
Dedyki dla tej trójki co ostatnio <3 ;*
środa, 26 czerwca 2013
Rozdział 13
~~Ahsoka~~
-Mistrzu?-spytała Ahsoka
-Tak?-sdpowiedział Anakin
-Czy naprawde wierzysz w to że Grievous jest tak lekkomyślny by zaatakować neutralną Brigie?-spytała Ahsoka.
-Cóż...-odezwał sie Obi-Wan zamias Anakina-Po nim wszytskiego się można spodziewać.
-To jest pół parseka od Raxus-oznajmiła Ahsoka.
-No właśnie.-odpowiedział Anakin-Czy wy nic nie kapujecie?-spytał.
-A co dokładnie masz na myśli-spytał przyjaciela Obi-Wan.
-A kto kogo rok temu zamordował na Raxus?
-Dooku Mine Bonteri-odpowiedziała Ahsoka.
-No i tu jest to rozwiązanie.-oznajmił Skywalker-Dooku prawdopodobnie chce ściągnąć Luxa do siebie.Pewnie uciekną w strone Raxusa.Lux się napewno o tym dowie i tam przyleci wnerwiony.Szukał zemsty by pomścić matke,a teraz będzie mieć większe powody.-wyjaśnił Anakin
-Czyli tu wszystko chodzi o Luxa-spytała z niedowierzaniem Ahsoka.
-No a nie?
-Ale jeżeli to prawda to trzeba będzie jak najlepiej zataić przed Luxem całą intryge Dooku-rozmyślał Obi-Wan.
-A moża ja z nim porozmawiam.Powiem mu żeby się nie ruszał z Coruscant i żeby zostawił to w naszych rękach?-zaproponowała Ahsoka.
-A jeżeli nie?To co wtedy zrobimy?-spytał ją Anakin z ironią.
-No zabierzemy go.
-Tak i będzie się mi plątać pod nogami.
-Wcale nie.Ty byś się zajął Dooku,Obi-Wan Grievousem a ja bym wzieła Luxa i walczyłabym z Rexem i Cody;m i resztą.
-Cóż jeżeli uda Ci się do tego przekonać to śmiało,a my w tym czasie zgłosimy Radzie twój pomysł-odpowiedział jej Kenobi.
-Dziękuje Mistrzu.-powiedziała kłaniając się i pobiegła do changaru po swój myśliwiec.Gdy weszła do hangaru zamurowało ją.Wspomnienia ukłuły ją w serce.Otrząseła się szybko z ponurych myśli poszła po R7,wszłą do myśliwca i poleciała do Pięćsetki Republiki by porozmawiać z Luxem w jego tutejszym domu.
~~Lux~~
Trzy dnie temu przyjechali Steela i Saw na Coruscant z rozkazu Króla Dentupa.Rozmawiał właśnie z nimi o ochronie Onderon jaką zapewniła im Republika.Onderon mogła być zaatakowana w karzdej chwili przez Separatystów.Lux naprawiał swoje grzechy które wlał sobie na duszę podczas życia jako Separatysta.Miał dopiero siedemnaście lat a już starcił matkę i omało nie zginął.Jeden z ochraniarzy powiadomił go,że przyszedł Jedi do niego porozmawiać.Tym Jedi okazała się Ahsoka.
-Cześć-powietała ich Ahsoka.
-Cześć.Dobrze cię znów widzieć.-powiedział Lux uśmiechając się.Steela cała gotowała się w środku,lecz na zewnątrz miała kamienną twarz.
-Jest ważna sprawa która cię może nie za bardzo ucieszy.-pwoeidziała Ahsoka z czujnością.Wyczuwała nastruj Steeli.
-To znaczy?Usiądź-spytał przyjaciółkę wskazując jej miejsce na sofie.
-Dziękuje-po tych słowach usiadła.-Sprawa jest poważna.Sparatyści postanowili zaatakować Brigie.Mistrz Skywalker podejrzewa,że to pomysł Dooku.Mamy też podejżenia,że atakując Brigie ucieknie aż na Raxus by się tam zaciągnąć.-Lux ukrył głowę w dloni.
-Muszę tam lecieć-postanowił Lux.
-To czy polecisz to jedynie dezyzja Rady-powiedziała mu do rozumu.
-To jego planeta i nikogo nie musi prosić o to czy tam może lecieć czy nie-powiedziala zła Steela do Ahsoki
-Czy ty nie rozumiesz,że jeżeli Lux tam poleci to go Dooku albo Grievous zabiją?-spytała się jej Ahsoka.-Tak czy siak może lecieć ale rzucać się do walki z ta dwójką nie będzie.Z przeprzydłym staruchem zmierzy się mój mistrz a z blaszakiem mistrz Kenobi.Lux jedynie może się rzucać na te tępe złomy.-wyjaśniła Ahsoka.
-Walka z blaszakiem to też jest duża korzyść-stwierddził Saw za co Steela go zmroziła wzrokiem.
-Dooku nalerzy się śmierć-powiedział rozłosczony Bonteri.
-I prwdopodobnie ją dostanie-powiesdziała Ahsoka.
-A z mojej ręki?-spytał ją chłopak.
-Nie,bo prędzej ty byś szybciej zginął niż Dooku.
-Ahsoka ma racje.-powiedzial Saw.
-Mówisz tak bo myślisz,że jestem słaby a ty jak zwykle chrabia co?-wściekł się na niego Lux.
-Nie.Poprostu się martwie o twój tyłek senatorze Bonteri.-odgryzł się Saw.
-Uspokujcie się-powiedziały równo Ahsoka i Steela.
-Nie przyszłam tutaj by słuchać waszych kłutni tylko by ustalić z Luxem pewną kwestie.-pwoeidziała zła Ahsoka.
-Przepraszam cię Ahsoka-po tych słowach Steela o mało nie pociągnęła Ahsokę za głowonogi i wyrzuciła przez okno.
-Czyli lecisz z nami i przyjmujesz warunki czy nie?-spytała Ahsoka.
-Tak-odpowiedział Lux zdecydowany.
-W takim razie widzimy się jutro o ósmej trzydziaści na Świątynnym Lądowisku.-pożegnała się Ahsoka i wyszła.
~~Ahsoka~~
Zaraz po przylocie do Świątyni Ahsoka złożyła raport Radzie i poszła poszukać swojej siostry.Znalazła Barriss na balokonie widokowym z którego można było patrzeć na treningi prowadzone niżej w sali.
-Hej-przywiatała się Ahsoka.
-Hej-powiedziała ucieszona Barriss i przytuliły się.
-Kogo oglądasz treningi?-spytała Togrutanka siostrę.
-Ashli i Katooni-powiedziała Offee.
Patrzyły na trenig jeszcze pół godziny rozmawiając o różnych rzeczach.Po skończonym ternigu zeszły schodami na dół do sali.
-Barriss,Ahsoka-krzyknęły równocześnie Ashla i Katooni podbiegając i przytulająć dwie ważne dla nich starsze koleżanki które traktowały jak starsze siostry.Nie było to nawet dziwne w końcu Ahsoka i Ashla to Togrutanki.
________________________________________
Dedyki dla:Des.,Wiki i Idki ;*
wtorek, 25 czerwca 2013
Rozdział 12
~~Ashla i Katooni~~
Ashla i Katooni miały właśnie trening pod okiem Saesse Tiina.Wraz z nimi byli adepci z klanu Katooni:Zatt,Pero,Ganodi,Gungi i Byph oraz jeszcze dwie z klanu Ashli: Ymel i Sotri.Trening minął szybko,Mistrz Tiin pożegnał się i wyszedł z sali treningowej a dzieci piły wode z bidonów.Było osiem bidonów bo Petro zabrał 2 bo chciał zrobić Katooni nazłość.
-Myślisz,że zabranie jej butelki ją zdenerwuje?-spytała Ashla.-Wręcz przeciwnie,bo nie pomyślałeś o jednym,że się moge z nią podzielić-dogadała mu Ashla.
-Dzieci i ryby głosu nie mają-powiedział Petro z wyższością.
-Ty sam też jesteś dziecko!Więc nie udawaj hrabie.Ashla ma takie samo prawa do wyrażania się tak jak my!-powiedzial mu do rozumu Zatt.
-Jest młodsza i smarkata-powiedział Petro co doprowadziło,że Gungi się zdenerwował ,wstał i zawył na Petro.Chłopiec miał przerażoną mine.
-A ja ci pomoge-powiedziała Ganodi.
-Jeżeli się Ahsoka dowie...-
-To przeproś moją przyjaciółkę,ale to już!-rozkazała zła Katooni koledze.
-Przepraszam Ashla-powiedział Ptero ze spuszczoną głową.
-Wybaczam Ci-powiedziała Ashla.Podeszła do Katooni,chwyciła ją za rękę i wyszły z sali.
-Co za ćwok!-krzeknęła zirytowana Katooni.
-Cóż nic na to nie poradzimy.-powiedziała Ashla.Katooni wyczuwająć,że ta wypowieć możę mieć jakiś morał popatrzyła na Ashle z dezorientowaniem.-No głupoty nie wyleczysz-powiedziała pięciolatka i razem z Katooni wybuchły gromkim śmiechem.
-Ty to zawsze potrafisz poprawić chumor.-powiedział Katooni między śmiechem.
~~Ahsoka i Barriss~~
Siedząc na przeciwko siebie w Bibliotece studiowały plany bitew.Ahsoka od kąd stała się padawnką Anakina nie za bardzo ciągnęło ją do nauki.Jedynie te plany bitew miała chęć przeczytać ale reszte ją nudziło.Teraz chyba by już nie miała takiego podeścia gdyby była z nią Barriss jak teraz.W tej chwili czując obecność swojej przyjaciółki-którą nazywa siostrą od kilku dni-studiowała tekst z większym zapałem i zaineteresowaniem.Hmm...Coś w tym jest.pomyślała Togrutanka.Barriss popatrzyła się na siostre i po chwili się uśmiechnęła,Tano odwzajemniła uśmiech.Wóciły do pracy.Najbardziej zaciekawiła Ahsokę bitwa o Makem Te.Bardzo wciągnęła ją lektura.Gdy skończyła czytać postanowiła poszukać jakiegoś podręcznika lub książki o Makem Te.
-Barriss muszę czegoś poszukać-zwrociła się do Mirialanki.
-Jasne-odpowiedział Offee kiwając głową i wróciła do przerwanej czynności.Ahsoka przeszukała dość dużo półek i nic nie znalazła.Postanowiła poszukać Jocasty Nu lub Mistrza Sinube.Szybciej znalazła tego drugiego.
-Dziadku-zwróciła się głośniej do mistrza.
-Tak Ahsoko?
-Szukam jakiegoś źródła o Makem Te.Ale nie takiego co jest zapisane w Archiwum tylko jakieś kśiążki podręcznika.-wyjaśniła dziewczyna.
-O to musisz się zapytać Jocasty.-powiedział Tera.
-Ale jej chyba nie ma
-Niestety nie.Będziesz musiała przyjść kiedy indziej.
-Dobrze.Dziękuje Dziadku-powiedziała odchodząc
-Cała przyjemność po mojej stronie Ahsoko-powiedział jej mistrz.
Ahsoka troche się zasmuciła,bo bardzo chciała się dowiedzieć więcej o tej planecie.Szybko się ogarnęła nie chcąc by Barriss się zaniepokoiła.
-Jestem-powiedziała podchodząć.Jej głos odbijał się echem bo nikogo nie bylo oprócz nich,Dziadka i
Ki-Adi-Mundiego który pilnował cholokronów w skarbcu.Ahsoka była jedynym padawnem który był w tym skarbcu.Zdarzyło się to podczas Włamania się Bane'a do skarbca.Ona i Anakin byli jedynym Jedi którzy widzieli skarbiec i jego zawartość nie będąc członkami Najwyższej Rady Jedi.Tylko,że tym razem fascynacja zeszła na Ahsokę dlatego,że wszyscy uważali,że Anakin jako Wybraniec Który Ma Przywrócić Równage Mocy nie potrzebuje pozwolenia by tam wejść.
-I znalazłaś to czego szukałaś?-spytała Barriss.
-Niestety musze czekać na panią Jocastę.-wyjaśniła Ahsoka.
-Aha.To co idziemy?-spytała Offee.
-Yhym-odpowiedziała Ahsoka.
~~Anakin~~
Wybudzając się poczuł,że Padme nie ma obok niego.Stang!,zaklął w myśli Jak tego nienawidze.Jeżeli się dowiem,że jakiś senator miał poważną sprawę do przekazania,to mu osobiście nogi z dupy powyrywam.Był zły,ale po chwili się uspokoił .Wstał i zaczął się ubierać.Zastanawiał się nad pogodzeniem się Barriss i Ahsoki.Zaraz po tym jak przekazały mu tę wiadomość razem z Barriss się przeprosili nawzajem.Anakin po bitwie o Nespis VII mimo to,że na był zmęczony to nakrzyczał na Barriss za to jaką krzywdę wyżądziła jego siostrze.Obi-Wan nie chcąc by Anakinowi się pogorszyło wyprosił Barriss i uspokojil go.Gdy był ubrany poszedł do kuchni gdzie była jego żona.Zaczął sie czaić.
-Bu!-krzyknął łapiąc odruchowo Padme z ramiona.
-Na moc!-krzyknęła wystraszona.Anakin ją przytulił dotykając policzkiem jej policzka-Nie dotykaj mnie nawet jak masz tak robić-powiedział udawając obrażoną a zarazem zaczynającej płakać.
-Oj tam,oja tam.Przepraszam-powiedział i pocałował ją w policzek.
-Już nie jestem obrażona-powiedziała,obróciła głowe i pocałowała męża.
_____________________________________________________
Dedyk dla:Des.-Ahsoka i Barriss.Wiki-Anakin i Padme.Idki-Ashla i Katooni. ;*
poniedziałek, 24 czerwca 2013
Rozdział 11
~~Ahsoka~~
Pięć godzin temu Ahsoka,Anakin,Obi-Wan,Mistrz Plo i Żołnierze którzy walczyli Naspis VII wrócili do Świątyni po zwycięstwie Republiki.Ahsoka w tym momencie chodziła nerwowo z tę i we w tę w poczekalni z łagodnym,błękitnym oświetleniem,spokojnymi,różowymi ścianami i granatowymi dywanami.Chodziła już tak od dobrej godziny.Jedynie co ją uspokajało to pomieszczenie w którym przebywała.Nie tak to sobie wyobrażałam Mistrzu.Myślałam,że przeprosze cię jeszcze w ten sam dzień kiedy wrócę pomyślała Togrutanka.
-Spokojnie Ahsoko-ktoś złapał ją za ramię.Gdy się obróciła zobaczyła O-mera i Jinxa których poznała na Wakash.
-O-mer,Jinx!-zawołała Ahsoka i przytuliał ich.
-Wróciłaś-powiedział Jinx.
-Kiedyś musiałam to zrobić-powiedziała Tano odrywając sie od przyjaciól i cała trójka się roześmiała.
-Co z nim-spytał O-mer o stan Anakina.
-Nie wiem.-powiedziała Ahsoka.Usiadła na krześle i ukryła twarz w dłoniach lecz się nie rozpłakała.Komunikator O-mera zaświergotał.
-Wybacz Ahsoko,ale musimy już iść-powiedział Jinx i poszli.Ahsoka siedziała jeszcze tak przez dziesięć minut,bo wystraszył ją bardzo głośny i straszny grzmot.O ho!pomyślała Czy zawsze musisz się pojawiać gdy mam zły chumor.Już i tak mam dużo problemów to ty musisz je podwojić?.W dzwiach sali uzdrawiania pojawiła się Vokara Che.
-Anakin został wprowadzony w śpiączke obudzi sie dopiero jutro około jedenestej.Nie siedź tu bo i tak to nie ma sensu i ty sama dobrze wiesz.-powiedziała Mistrzyni.
-Wiem,że powinam tu zostać.Anakin nigdy by mnie nie zostawil-powiedział Ahsoka.
-Wiem ale jak na twój wiek to za dużo-powiedziała Che kładząc Ahsoce renkę na ramieniu.
-Ale...-nie dokończyła bo przerwała jej Twi'lenka.
-Nie ma "Ale".Idź już-powiedziała i znikła za drzwiami sali.Ahsoka zrezygnowana opuściła poczekalnie.Poszła do swojego pokoju,tam usiadła i zaczęła rozmyślać o tym co była za nim zostala wciągnięta w ten cholerny zamach.Jej rozmyślenia zeszly na wspólne chwile spędzone z Barriss co doprowadziło Ahsokę do łez (Tak,tak wiem.Znowu płacz :D Też was lubie ;*)Co ja zrobiłam zapytała sama siebie.Jaka ja głupia jestem!Wrzeszczała na siebie w myślach.Wybiegła ze swojego pokoju.Biegła jak najszybciej umiała szukając Barriss po Świątyni.W pewnej chwili spotkała Katooni i Ashle.
-Ahsoko gdzie biegniesz?-spytała Katooni.
-Później wam opowiem?-powidziała Ahsoka przebiegając obo nich.
-Płakałaś?-spytała Ashla.
-Później!-krzyknęła Ahsoka.Wybaczcie ale muszę naprawić to co zepsułam,powiedziała im w myslach Ahsoka.Biegła jeszcze dobre dziesięć minut,po drugiej próbie znalezienia Barriss w własnym pokoju.Ahsoka troche się zawachała,ale zadzwoniła.
-Prosze-powiedział jej głos Mirialanki.Ahsoka weszła do pokoju i zastała Offe modlącą się przed mini ołtarzykiem Mirialian.Barriss otworzyła oczy spojrzała na Ahsokę.Zamurowało ją bardzo.Nie spodziewała się jej tu.
-Barriss-zaczeła Ahsoka.-Chciałabym porozmawiać.Tak na spokojnie bez kłótni takiej jak wczoraj.
-Oczywiście-powiedziała zmieszana Barriss-Usiądź.-wskazała Ahsoce miejsce na swoim łóżku.Ahsoka usiadła.
-Wiem,że traktuje cię bardzo źle-odezwała się w końcu.-Kila minut temu uświadomiłam sobie,że nic nie jest twoją winą.Nawet to,że dałaś się opętać.Wcale nie jesteś słaba.Ja sama nie jestem lepsza.Też dałam się kilka razy dorwać w podobny sposób.Ja chcę cię przeprosić,prosze cie wybacz mi.Przepraszam cię-mówiła z płaczem(znowu =D)-Będę nawet cię przepraszać na kolanach jeżeli będzie trzeba.Ja w ogóle nie wiem po co cie to prosze.Potraktowałm cię jak bezużytnego śmiecia.Należą mi się cierpianie większe niż twoje.
-Ahsoko ty we wszyskim miałaś racje.Ja też bym chciała cię przeprosić.Chciałam cie też prosić o wybaczenie.-powiedziała.Ahsoka w odpowiedzi ją przytuliła.
-Ja ci wybacze jeżeli ty mi.
-Wybaczam.
-Wyabaczam siostrzyczko-powiedziała Ahsoka to z takim uczuciem,że Barriss znów zatkało ale w taki milszy sposób.Obie płakały przytulone do siebie jeszcze przez pięć minut.Oderwały się od siebie.Obie miały takie same twarze.Popłakane.Obie się roześmiały.
-Chyba jesteśmy nie normalne-powiedziała Barriss między wycuchami śmiechu.
-Raczej na pewno-powiedziała Ahsoka.Obie jeszcze rozmawiały kilka minut i wyjaśniły sobie wszystko.Były już ogarnięte.
-Idziemy?-spytała Ahsoka.
-Jasne-powiedziała Barriss bioręc miecz i wyszły.Szły do Cenrum Narad Wojennych.Gdy weszły wszyscy mieli zdziwoine miny a one dwie się tylko uśmiechneły.Obi-Wan pierwszy się połapał w tym wszystkim.
-Pogodzilyście się już?-spytał Kenobi.
-Tak-odpowiedziały.
-Możemy tańczyć z radości?-spytała Katooni.
-A róbcie co chcecie.-powiedział Ahsoka.Ashla i Katooni chwyciły sie za ręce i zacęły skakać i śpiewać:Ahsoka i Barriss pogodzone! i tak ciągle a wszyscy się zaczeli śmiać.
-Są urocze-powiedziała Shaak Ti.Nagle nadszedł sygnał.Dziewczynki przestały skakać i śpiewać przed oczami pojawił się obraz Stass Allie.
-Mistrzowie-powiedziała Allie-Wojna na Selvaris zakończona naszym zwycięstwem.
-W takim razie czekamy na ciebe-powiedzia Kit Fisto.Obraz Stass zniknął.
-No to najgorsze przed nami-powiedział Shaak Ti.
-Jeżeli Stass Allie dowie się o śmierci Adi Galli to popadnie w tą samą żałobę co ja i Anakin po odejściu Ahsoki.-powiedzial Obi-Wan
-Nic na to poradzić nie możemy-powiedział Yoda-Umrze kiedyś karzdy.Nawet ja żyć nię będę wiecznie.-zaśmiał się przy tych słowach.
-Teraz musimy tylko czekać cierpliwie-powiedziała Ahsoka.
-A umiesz tak?-spytał jej się Kenobi z nutką rozbawienia w glosie.
-Umiem,a co?-spytała Tano podobnie.
-Bo myślałem,że jako uczennica Anakina nie potrafi być cierpliwa tak samo jak on.
-Ooo...Dalej śnij!-powiedziała Ahsoka i wszyscy wybuchli śmiechem.
__________________________________________
No to tak.Dedyk dla Des. i Wiki ;*
niedziela, 23 czerwca 2013
Rozdział 10
~~Obi-Wan~~
Po półtorej godziny okazało się,że tylko 2 z 501 Legionu i czterech z 212 Batalionu nie żyją.W tej chwili Anakinem-wciąż nieprzytomnym-zajmowal się medyk.
-Niestety jego ręką muszą się zająć uzdrowiciele,ja tylko go wybudze i spróbuje ustabilizować jego stan-powiedział Virwel.
-Ważne,że żyje-odpowiedział.
-I comy teraz zrobimy?-spytal Cody.-Admirał w stacji medycznej z trzynaście parseków z tąd a łączności nie mamy.
-Miejmy nadzieje,że sygnał Genrała Skywalkera dotarł do Świątyni.-powiedział Rex z nadzieją
-Dojdzie napewno-powiedział im Kenobi.Wytrzymaj Ankinie,pomyślał Obi.Musisz przeżyć,zaniedługo tu będą.Hmm...Przeczuwam,że spotka nas miła niespodziana.Obi-Wan jeszcze rozmawiał z pięcioma medykami bo siedem kllonów było rannych z czego trzech od Obi-Wana a czterech od Anakina.Trwało to jakieś pół godziny a Anakin wcale się nie wybudził.Od godziny jest mgła po lekkim deszczu który trwał z dziesięć minut po tym jak wszytskich znaleziono .Nie które Klony jedli,rozmawiali i żartowali.Obi-Wan nie mając co robić postanowił pomedytować piętnaście minut lub do chwili kiedy Anakin o przytomnieje.Usiadł pod dużą wierzbą i zaczął medytować.Pozwolił Mocy do siebie mówić o otulać go.Szept Mocy uspokajał go z każdą chwilą.Kontaktowanie się z Mocą było jak relaks,dzięki tej rozmowie odłaczasz się od świata,galaktyki a takrze wszystkich żywych istot.Moc mówi o zagrożeniu i o szcęśliwych chwilach.Odpowidziała nawet na dręczące Obi-Wana:Czy Anakin przeżyje.Moc łagodnie-niczym śpiew ptaków i szelest liści drzewa po przez lekki wiatr-odpowiedziała mu,że przeżyje i żeby nie tracił w niego wiary jak zawsze,a bowiem on jest wybranym i o nim stworzyła przepowiednie.Po 15-tak jak sobie obiecywał-skończył medytować.Poszedł porozmawiać z Cody'm i Rexem.Z ich"raportu"wynika żę wszystko jest w normie.Podszedł do Anakina i pochwili powoli-bardzo,ale to bardzo powoli(śmiało się śmiej Des.=D )-podnosił oczy.
-Mistrzu-mruknął Anakin.
-Tak Anakinie?-ukucnął przy nim Obi-Wan.
-Co się stało?-spytał.
-Nastapił wybuch z bomby i w tej samej chwili gdy wybuchnął zadziałał granat jonwy co pozbawiło twoją proteze...
-Nie musisz kończyć wiem podejżewam co było dalej-przerwał Obi-Wanowi Anakin.
-Z chwile przylecą pewnie posiłaki więc szybko cię wyleczą narazie odpoczywaj-powiedział Obi-Wan i położył mu rękę na ramieniu.
~~Katooni~~
Katooni wracała z kajuty,Barriss gdzie doszło pomiędzy Offee a Ahsoką do kłótni.W głowie dziewczynki widniał tylko jeden obraz:Ahsokę patrzącą z pogardą na Barriss.Ahsoka nie nawidziła Barriss za to,że dała się opętać i,że przez nią zranila tyle osób.
***********
-Ahsoko prosze...-powiedziała Barriss z bólem który widnial także w jej oczach.
-O co prosisz?!-krzyczała Ahsoka-To co zrobiłaś,bo byłaś opętana mnie wcale nie obchodzi!Ale istotne dla mnie jest to,że dałaś się opętać!Jesteś słaba!I to jest przyjaciółka?!Popatrz tylko co zrobiłam przez twoją słabość!Popatrz ile osób zrniłam!Powinnam teraz lecieć pomóc Anakinowi Obi-Wanowi a nie z tobą tu rozmawiać!Zapamiętaj sobie jedno!Że jeżeli wylądujemy na powierzchni planety i któreś z nich umrze i nie zdąże ich przeprosić to za to co zrobiłam,to będzie wyłacznie twoja wina!-Ahsoka po tych słowach a Barriss się rozpłakała.Zmieszana Katoonie nie więdząc co począć też wyszła.
***********
To wspomnienie Katooni cały czas widziała-razem z wyrazem twarzy Ahoski-przed oczami.Byla przed drzwiami kajuty swojej i Ashli zatrzymała się rozmyślając co dalej będzie.Weszła do środka,na środku kajuty siedziała z krzyrzowanymi nogami i rękoma na kolanach medytująca Ashla.Katooni usiadła obok niej w podobnej pozycji.
-Stało się coś?-spytała Ashla otwierając oczy.
-Byłam przed chwilą w u Barriss i Ahsoka miała znią na współkę kajute.Doszło tam do potwornej kłótni.-opwiedział jej reszte histori wraz z cytowaniem słwów wypowiedzianych przez Ahsoke.
-To nie zbyt dobrze-powiedziała Ashla.
-Ja tam myślałam że Ahsoka skoczy jej do gardła-powiedzial przerażona Katooni
-Pamiętaj,że jest nadzieja,że się pogodzą-powiedziała Ashla głaszcąc przyjaciółkę po ramieniu.Komunikator Ktatooni zaświergotał.
-Słucham-powiedziała Tholthianka do użądzenia.
-Katooni lecimy już-powiedział Mistrz Plo.
-Zaraz będziemy-powiedziała Ashla.Dziewczyniki zabrały mieczy i pobiegły do hangaru
~~Ahsoka~~
Ahsoka razem z Mistrzem Plo i dziewczynkami miała lecieć osobną kanonierką od Barriss i Luminary.Barrisss zdążyła się ogarnąć po wcześniejszej kłótni.Do kanonierki Ahsoki biegły Katooni i Ashla
-No nareszcie moje "Zguby"-powiedziała Ahsoka gdy dziewczynki wbiegły do kanonierki.Wszytskie trzy się roześmiały.
-Na nas czas-powiedział Plo
-Tak mistrzu.-odpowiedziała Ahsoka
-W pożoądku-spytał Koon
-Taak tylko,że...nie wiem czy dam radę-powiedziała Ahsoka z lekko spuszczoną głową.
-Dasz na pewno-powiedział Kel Dor kładząc rękę na ramieniu Togrutanki-A teraz lećmy -powiedział biorąc rękę z ramienia dziewczyny.Ahsoka razem znim chwiciła się prawą ręką uchwytu nad ich głowami a lewą złapali dziewczynki za rączki,Plo Katooni a Ahsoka Ashle.Drzwi kanonierki zamknęły i wylecieli z hangaru.
Ahsoka się bała,mimo to ,że była Jedi,to się bała.Po niecałej minucie dzrzwi się otworzyli i zobaczyli mgłę.
-Ahsoko skup się-polecił jej Kel Dor-Spróbuj wyczuć Anakina po przez moc.
-Robi się Mistrzu Plo-Ahsoka zamknęła oczy i póściła wiązkę mocy.-Na zachód-poleciła pilotowi otwierając gwałtownie oczy.
-Tak jest Komandzorze Tano-potwierdził polecenie i skontaktował się Bratem który pilotował kanonierke Luminary.Po chwiili cala szóstka wyczuła bardzo mocne drżenie Mocy.
-Tam-krzyknęła Luminara.W miejscu gdzie byli mgła już przeszła.Wylądowali.Ahsoka wybiegła z kanonierki z w strone Obi-Wana i Ankina.
-Mistrzu!-krzyknęła Ahsoka
-Ahsoka-powiedział Anakin równocześnie z Obi-Wanem i poleciały im łzy z oczu.Ahsoka też się rozpłakała i przytuliła ich.
-Przepraszam-powiedział szlochając.-Prepraszam.
-Za nic nie musisz przepraszać-powiedział jej Anakin
-Ważne,że jesteś-powiedział Obi-Wan
_____________________________________________
Dedyki dla:Des.-kłótnia Ahsoki i Barriss,Wiki-medytacja Obi-Wana.Idki-Obi-Wan,Anakin i Ahsoka ;*
sobota, 22 czerwca 2013
Rozdział 9
~~Ahsoka~~
Razem z mistrzem Plo oraz z Ashlą i Katooni stała na mostku Gwiezdnego Niszczyciela typu Venator.Było cicho nikt na nic nie zwracał uwagi,nie kturzy nawet rozmawiali.Nagle Ahsoka poczula uklucie.
-Aaa...-krzyknęła i nogi się pod nią ugięły.
-Ahsoko-powiedziała zaniepokojona Ashla-Co się dzieje?
-Ja nie...nie wiem czuje ból bardzo duży.Tak jak by psychiczny a zarazem fizyczny.Mistrzu Plo?-odpowiedziala Ahsoka zdezorientowana bólem który kilka chwil temu poczuła.
-Hmm...-zamyślał -To troche dziwne.-odpowiedział jej.
-Może skontaktujemy się z mistrzem Yodą-zaproponowała Katooni.
-To dobry pomysł-powiedział Plo i pomógł wstać Ahsoce.Żaden żołnież nie zaniepokoił się ty co się stało Ahsoce.To nawet dobrze,pomyślała Ahsoka.Przynajmniej nie będą się martwić niepotrzbnie lub obgadywać.Razem z Koonem i adeptkami poszła do Centrum łączności.Pare klonów tam było więć Kel Dor poprosił o troche prywatności bo Rada Jedi ma coś ważnego do przekazania.Plo wystukał odpowiedni numer łączący z Centrum Dowodzenia Jedi.Po kilku sekundach pojawił się hologram Yody.
-Mistrzu Plo złego się coś stało?-spytał Yoda.
-Tak-odezwała się Ahsoka.
-Słucham Padawanie.-powiedział oczekująco Yoda.
-Bo poczułam ból,taki pół na pół fizyczny i psychiczny-wytlumaczyła Ahsoka.
-Ból bliskiej osoby wyczułaś-swierdził mistrz
-ANAKIN!-krzyknęła Ahsoka.
-Tak twoj mistrz-powiedział spokojnie Yoda ze smutkiem.
-Musimy się śpieszyć-stwierdził Plo.
-Niech moc będzie z wami-powiedział na pożegnanie Yoda i jego hologram z nikł.
-Generale-podszedł Admirał Coburn.
-Tak Admirale?-spytal Plo
-Za chwile będziemy na miejscu.Generał Unduli już na nas czeka-powiadomił Admirał.
-Oczywiście-ospowiedział troche zaniepokojony Plo.
-Mistrzu wszystko w porząku?-spytała Ahsoka.
-Tak-odpowiedział szybko i poszedł na mostek.Nie Ahsoko pomyślał,Nic nie jest w porządku.Wręcz przeciwnie,napewno cię to nie usczęśliwi.
~~Obi-Wan~~
Podniósł się cały ubrudzony kaszląc
-Co się...ANAKIN!-wstał szybko i podbiegł do ciała przyjaciela.Zobaczył jego rękę pod czterema robotami,więc odsunął je mocą.Następnie przyłożył Anakinowi rękę do szyji.Jeszcze żyje.pomyślał z ulgą.
-Generale Kenobi-usłyszał głos komandora Cody'ego.
-Cody.Anakin jest nie przytomny.-odpowiedział mu Obi-Wan.
-Zajmiemy się tymi co żyją.I będziemy utrzymywać ich stan.-powiedział Kaptan Rex.
-Dobra.Mam nadzieje że posiłki przylecą w porę-potwierdził Jedi.Nic nie widział.Było szaro przez kurz i dym.W powietrzu unosił się zapach wybuchu i płąnącego metalu.Mimo mgły i dymu Obi zauwarzył,że przez protezę Anakina przechodzą niebieskie prądy.
-No to koniec-powiedział do siebie Obi-Wan.Wiedział że proteza Anakina już nie zadziała,a Vokara Che będzie musiała zakładać nową,co się Anakinowi nie sposoba.
~~Ahsoka~~
Ahsoka razem z Plo,Katooni i Ashlą oraz Wolffem i kilkoma żołnierzami ze 104 Batalionu leciała kanonierką na krążownik Luminary Uduli.Kanonierka wylądowała w hangarze.Gdy drzwi kanonierki się otworzyły Ahsokę zamurowało.Na powitanie wyszła im Luminara i Barriss Offee.Ahsoka patrzyła na Offee z szeroko otwartymi oczami,Barriss równierz odwajemniała to same spojrzenie.Luminara i Plo mieli spuszczone głowy.
Ahsoka cofnęła się dwa kroki w tył.Nie myślała,żę tak zareaguje widząc dawną przyjaciółkę.W przeciwieństwie do Ahsoki,Barriss nic nie wiedziała.Barriss poleciały łzy z oczu więc odwróciła się i poszła do swojej kajuty.Plo poszedł porozmawiać z Luminarą,Ahsokę ktoś chwycił za rękę.To była Ashla.
-Nie martw sie.-powiedziała dzieczynka.Ahsoką uklęknęła i przytuliła swoją rodaczke.Wyglądały i czuły się jak siostry.
-Może kiedyś zrozumiesz co w tej chwili czuje.Ale nie rzyczę nikomu tego co ja przeszłam w życiu.Żadnych z momętów mojego życia.-powiedział do niej Ahsoka,zaczeły jej łzy spływać z oczu.
-A Christophsis.Tego Ci wszyscy zazdroszczą-powiedziała Ashla uśmiechnięta od ucha do ucha co poczuła Ahsoka.
-No może prócz tego,ale reszte nie życzę nikomu-powiedziała Ahsoka-A teraz chodź,bo musimy uratować Anakina.
-No to idziemy-powiedziała Ashla i oderwała się od swej rodaczki,Ahsoka wstała i wzieła Ashle na ręce.Wyszły z kanonierki i poszły do Mistrza Plo i Unduli.
-Wróciłaś-stwierdziła Unduli.
-Tak wróciłam.Wróciłam po to by naprawić to co schrzaniłam,a nie po to by patrzeć na osbe która mnie do tego z pewnego punktu zmusiła-powiedziała Ahsoka.Luminarę zamurowało podobnie jak wcześniej swoją padawankę.-Jedna z tych napraw ma nastąpić zachwile,muszę przeprosić barci i obiecać,że to się więcej nie powtórzy.A teraz wbaczcie idę przygotować żołnierzy.Muszę uratować Mistrza i mojego niedoszłego Mistrza.-po tych słowach szesnastolatka razem z Ashlą na rękach i Ktooni z rękę poszła zrobić to o czym wspomniala wcześniej.
-Oby tylko się udało-powiedziała Luminara do Plo gdy Ahsoka poszła.
-Uda się-potwierdził Plo.
___________________________________________
Dedyka dla:Des.,Wiki i Idki =D
Subskrybuj:
Posty (Atom)



.jpg)
.jpg)
.jpg)